Scam, czyli na co uważać, nie tylko w Bangkoku

W rejonie wielu turystycznych atrakcji pojawiają się oszuści, którzy starają się zarobić na czyjejś niewiedzy. Wielu próbuje wmówić turystom, że dana atrakcja jest tego dnia zamknięta (powodów może być wiele), ale on za niską cenę może zabrać Cię w inne cudowne miejsce, które koniecznie musisz zobaczyć. On zarobi na transporcie, a przy okazji może dostać jakieś drobne od owej atrakcji, do której Cię dowiezie. Ale to już zostanie jego tajemnicą. Wiedząc o takiej możliwości trudniej Cię nabrać.

My na pierwszy scam natknęłyśmy się w pobliżu Grand Palace, czyli Wielkiego Pałacu. Jako jeden z obowiązkowych punktów pobytu w Bangkoku można się było tego spodziewać. Już kilkaset metrów od Pałacu zaczepiali nas kolejni „dobrzy” ludzie, którzy chcieli nam zaoszczędzić czasu i doradzić w kwestii zwiedzania innych, akurat otwartych atrakcji. Co ciekawe, a co mnie osobiście zdziwiło, również ochroniarz Pałacu brał w tym udział. Podchodząc do jednego z wejść zostałyśmy poinformowane, że ze względu na obchody urodzin Króla (co akurat było faktem, a o czym innym razem) Pałac będzie zamknięty dla turystów do południa. Była 10 rano. Zmartwione, ale niepoddawające się, poszłyśmy dalej. A tam, ku naszemu zdziwieniu, szeroko otwarta brama, również dla turystów, i to teraz.

Widok na Wielki Pałac jeszcze zza murów.

Widok na Wielki Pałac jeszcze zza murów.

Wielki Pałac kojarzy mi się głównie z kolorem złotym.

Wielki Pałac kojarzy mi się głównie z kolorem złotym.

A oto powód, dla którego warto zignorować wszystkich napotkanych po drodze oszustów.

A oto powód, dla którego warto zignorować wszystkich napotkanych po drodze oszustów.

Drugim, i troszkę bardziej stresującym przypadkiem, był nasz autobus do Surat Thani. Autobus złapałyśmy niemalże „na stopa”, wracając zmęczone z całodniowego trekkingu po dżungli i jaskiniach Khao Sok National Park. W Surat Thani chciałyśmy zdążyć na prom na Koh Tao, który odpływa stamtąd codziennie o 23.00. Prom jest wygodnym rozwiązaniem dla osób chcących oszczędzić. Większość pokładu zajmują localsi oraz przewożony towar, turystów, ze względu na długą podróż (8h w stosunku do 2h szybką łodzią) jest zdecydowanie mniej.

Jak tylko wsiadłyśmy do autobusu i kupiłyśmy bilet – zasnęłyśmy. Obudziły nas krzyki. Localsów już nie było. Zostałyśmy z Anetą i może dwoma – trzema innymi turystami. Krzycząc kazali wysiadać. Ci ludzie wyglądali trochę na policjantów, w jakiś kaskach, pośpieszali nas przy wysiadaniu i odbieraniu walizek, jakby co najmniej zaraz miał wybuchnąć autobus. Próbowałyśmy się czegoś dowiedzieć, ale jedyne co udało nam się dowiedzieć to to, że jesteśmy już w Surat Thani. Jakiś człowiek kazał nam iść ze sobą. Wiedziałyśmy, że coś nie gra. Zabrałyśmy plecaki i budząc się jeszcze z drzemki powlokłyśmy za nim. Zaprowadził nas do (zamkniętego już) biura podróży. Tak oto „dowiedziałyśmy się”, że tylko u nich możemy kupić bilet na prom. Dowiezienie do „bardzo odległej” przystani „gratis” przez pana, który nas z autobusu wyciągnął. Kazali czekać na szefa. Szybko starałyśmy się ogarnąć sytuację. Aneta została na moją prośbę w drzwiach, ja dowiedziałam się, że ich promocyjna cena biletu to jakieś 200BHT więcej niż normalnie. Nie wiedziałyśmy jednak czy uda nam się ot tak wyjść. Nic nie mówiąc, niby wychodząc na świeże powietrze w oczekiwaniu na szefa, szybko się stamtąd zmyłyśmy. Turyści siedzący w pobliskiej knajpce wskazali drogę do przystani, która okazała się 10 min piechotą od biura podróży.

W oczekiwaniu na prom. W pobliżu można znaleźć stoiska z jedzeniem. W tle widać towar, który popłynie razem z nami.

W oczekiwaniu na prom. W pobliżu można znaleźć stoiska z jedzeniem. W tle widać towar, który popłynie razem z nami.

Tajowie generalnie są bardzo pomocni i zdecydowanie niegroźni. Niestety, jak wszędzie, zdarzają się oszuści. Często biura podróży sprzedają bilety łączone, które są znacznie tańsze niż na przystani. Warto jednak znać cenę rynkową i nie dać się podejść, bez względu na to jak stresująca jest sytuacja.

Znalazłeś w tym artykule przydatne informację? A może czegoś Ci w nim zabrakło? Zostaw komentarz, Twoja opinia pomoże mi lepiej dostosować i rozwijać artykuły zawarte na blogu.

Chcesz na bieżąco wiedzieć co się ciekawego dzieje? Dołącz do fanów bloga na facebook’u

Reklamy

2 responses to “Scam, czyli na co uważać, nie tylko w Bangkoku

  1. Cześć powiedz mi a jak z językiem uniwersalnie po angielsku dogadam się czym mogą być problemy ?? :)

    • Cześć,
      w turystycznych miejscach z angielskim jest całkiem dobrze. We wszystkich pozostałych zawsze da się dogadać na migi :) Generalnie nigdzie nigdy nie miałam problemu, żeby „przetrwać” pod kątem językowym, a tajskiego nie znam ;) Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s