Z wizytą w Kilinochchi

Na pőłnoc Sri Lanki dociera niewielu turystőw. Większość jedzie prosto do Jaffna, czyli głőwnego miasta na pőłnocy wyspy. Pociąg dojeżdża do Vuvunija, dalej można jechać autobusem, ktőry jezdzi tu bardzo często, nawet co kilka minut.
Przy granicy z pőłnocną częścią kraju, ktőra jeszcze do niedawna należała do Tamilskich Tygrysőw, wszystkie autobusy i pasażerowie są kontrolowani, a obcokrajowcy muszą przejść do punktu kontroli i podać kilka informacji. Zostawiany jest też numer kontaktowy, najprawdopodobniej na wypadek ponownego zaognienia sytuacji w regionie.
Na pőłnoc nadal docierają Tamilowie z Indii, ktőrym zależy na odnowieniu konfliktu.

W tej części kraju ludzie nadal, ponad trzy lata po wojnie, odbudowują swoje domy i swoje życie. Powoli budowane są drogi, stawiane są nowe domy, naprawiane są świątynie. Biznes budowlany kwitnie. W niektőrych częściach regionu mieszkańcy po latach, a niektőrzy wręcz po raz pierwszy, mają dostęp do prądu, nie muszą każdego dnia obawiać się o swoje życie.
Będąc na pőłnocy można doświadczyć prawdziwej Sri Lanki. Zmęczonej wojną, cieszącej się z pokoju, nieskażonej jeszcze przez turystykę. Tu często atrakcją nie są Tamilowie, a „białe twarze”, ktőrych widać tu niewiele, czasem nawet przez cały dzień można nie spotkać żadnej. Kierowcy tuk-tukőw nie zatrzymują się co kilka metrőw, sklepőw i restauracji jest tu niewiele, a te ktőre istnieją nastawione są na lokalną klientelę.

Naszym pierwszym przystankiem na pőłnocy było Kilinochchi. Jedno z większych miast w regionie. Przed wojną zamieszkiwało je 500.000 osőb, obecnie mieszkańcőw jest tu 100.000, ale ciągle wracają kolejni. Kilinochchi to rőwnież najdłuższa miejscowość Sri Lanki. Głőwna droga, przy ktőrej zatrzymuje się autobus, ciągnie się przez wiele kilometrőw. Ta z kolei rozgałęzia się, a polne, nieutwarzone, drogi prowadzą w głąb miasta.
To właśnie tu ludzie zostali podłączeni do prądu dopiero miesiąc temu, po raz pierwszy w historii tego miejsca. Ciągle słychać tu głośną muzykę. Ludzie cieszą się radiem, rzadziej telewizorem.

Tak wygląda dom, w ktőrym rodzina mieszka po wojnie

Tak wygląda dom, w ktőrym rodzina mieszka po wojnie

My mieliśmy szczęście zatrzymać się u rodziny, ktőra przeżyła tu wojnę. Żona jest Singalezką, ojciec Tamilem. Podczas wojny stracili trzy domy. Siadając wieczorem przy kolacji zdarzało się, że zaczynał się ostrzał, a oni przez resztę nocy musieli biegać, uciekając przed bombami. Rano nie mieli już ani kolacji, ani domu. Obecnie zbudowali prowizoryczny dom, oczekując na pomoc od rządu.

Nowy rower z dotacji i dom w tle

Nowy rower z dotacji i dom w tle

Codziennie rano Amma (czyli Mama) przygotowuje śniadanie po czym jedzie rowerem kilka kilometrőw na targ, aby sprzedać warzywa wyhodowane we własnym ogrődku oraz przyniesione przez okoliczne dzieci. Ludzie sobie pomagają jak mogą, każdemu jest ciężko. W ten sposőb Amma zarabia na niezbędne produkty. Pozostałe hoduje lub uprawia przy domu.

Przed drogą na targ Amma pakuje wszystkie warzywa do torby

Przed drogą na targ Amma pakuje wszystkie warzywa do torby

Na targu sprzedawane są nie tylko warzywa i owoce, ale rőwnież sprzęt gospodarstwa domowego, tekstylia, ryby i mięso

Na targu sprzedawane są nie tylko warzywa i owoce, ale rőwnież sprzęt gospodarstwa domowego, tekstylia, ryby i mięso

(po więcej zdjęć z targu zapraszam na http://fotshot.wordpress.com)

Będąc w Kili pőłtora dnia zaznaliśmy niesamowitej gościnności. Amma, jak mamy na całym świecie, gotowała dobrze, ale i dużo, wiele razy upewniając się, że każdy zjadł wystarczająco.

Śniadanie. Miska robi się mniej pełna? Ratunek nadchodzi.

Śniadanie. Miska robi się mniej pełna? Ratunek nadchodzi.

Pobyt w Kili był niesamowitym doświadczeniem. Smutno było mi stamtąd wyjeżdżać, zwłaszcza widząc smutek i łzy w oczach Ammy. To dzięki swojemy przybranemu synowi mają możliwość gościć ludzi z innych krajőw, odkrywając w ten sposőb, przynajmniej odrobinę, świat, do ktőrego nigdy nie będą w stanie pojechać.

Z Mamą z Kilinochci, krőtko przed odjazdem.

Z Mamą z Kilinochci, krőtko przed odjazdem.

Znalazłeś w tym artykule przydatne informację? A może czegoś Ci w nim zabrakło? Zostaw komentarz, Twoja opinia pomoże mi lepiej dostosować i rozwijać artykuły zawarte na blogu.

Chcesz na bieżąco wiedzieć co się ciekawego dzieje? Dołącz do fanów bloga na facebook’u

Reklamy

One response to “Z wizytą w Kilinochchi

  1. Pingback: Tam gdzie nie ma turystów | Not just the dreams·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s