Przystanek Warszawa

Choć w Warszawie bywam bardzo często to niestety zazwyczaj podążam stałymi, mniej lub bardziej już nudnymi dla mnie, ścieżkami. Hotel, praca, wyjście z kolegami z pracy, hotel, praca… Dlatego bez wahania przyjęłam propozycję spędzenia w Warszawie weekendu. Plany były ambitne, ale prawda jest taka, że w Warszawie dzieje się tak wiele, że dwa dni nie wystarczą, aby zobaczyć zbyt wiele. Jak jednak mówią chcieć to móc i przytrafiła mi się trochę dłuższa okazja na pomieszkanie w stolicy. Kolejka „atrakcji” jest długa, więc pobyt rozpoczęłam od weekendowego odpoczynku.

O każdej pełnej godzinie, w godzinach wieczornych, Pałac Kultury i Nauki na kilka minut przybiera barwy tęczy.

O każdej pełnej godzinie, w godzinach wieczornych, Pałac Kultury i Nauki na kilka minut przybiera barwy tęczy.

Na zaproszenie zatrzymałam się w hotelu Novotel Airport. Nazwa wskazuje na to, że jest daleko do centrum a blisko do samolotów. Nic bardziej mylnego. Zaskoczyło mnie, że autobusem z Dworca Centralnego dojechałam tam w 20 minut. Mniej pozytywne są już ceny biletów komunikacji miejskiej, ale jak to mówią… stolica. Weszłam, zameldowałam się, obejrzałam pokój i z uśmiechem na twarzy postanowiłam coś zjeść. W hotelu. Chyba pierwszy raz w moim życiu. Zazwyczaj stawiam na „miasto” – większy wybór, taniej a do tego można zaliczyć spacer i coś zobaczyć. Gdy jednak wyszłam na taras, zobaczyłam całkiem pokaźny ogród i basen, niemal w centrum miasta, i wiedziałam, że nigdzie mi się już nie chce iść. Usiadłam i czekałam. I czekałam. Po bardzo miłym powitaniu i świetnym pokoju w wersji Executive, nie doczekałam się obsługi na tarasie. Dopiero po wejściu do środka udało mi się zwrócić uwagę obsługi i później poszło już gładko. I smacznie. I w cenach niewiele wyższych niż w centrum miasta (no może poza kawą…). Wiedziałam, że z planowanej niedzielnej wizyty w Koperniku (Centrum Nauki Kopernik) nic nie będzie. Było naprawdę upalnie, a siedząc w ogrodzie i patrząc na wodę w basenie poczułam się jak na wakacjach. I nic to, że jeszcze kilka tygodni wcześniej nabijałam się z kolegi, który na urlop pojechał właśnie do Warszawy.

Ogród hotelu Novotel Airport to nie tylko rośliny, ale tez wystawa rzeźb różnych artystów. Mi szczególnie przypadł do gustu ten oto pies.

Ogród hotelu Novotel Airport to nie tylko rośliny, ale tez wystawa rzeźb różnych artystów. Mi szczególnie przypadł do gustu ten oto pies.

IMG_1413

Jednak na sobotni wieczór plany miałam inne. Postanowiłam sprawdzić warszawskie teatry, których w przeciwieństwie do Poznania, jest mnóstwo. Nie było łatwo, bo lipiec to czas urlopów. Dobrze się jednak złożyło, bo Och Teatr Krystyny Jandy i jej Weekend z R. był po prostu genialny. A przy okazji trafiłam na 150 spektakl, więc obsada była podwójna (dosłownie).

Tak to właśnie wyglądała scena z pierwszego rzędu. Nie dość, że pierwszy warszawski teatr to jeszcze pierwszy rząd pierwszy. Wrażenia zdecydowanie lepsze niż z pierwszego rzędu w kinie.

Tak to właśnie wyglądała scena z pierwszego rzędu. Nie dość, że pierwszy warszawski teatr to jeszcze pierwszy rząd pierwszy. Wrażenia zdecydowanie lepsze niż z pierwszego rzędu w kinie.

Spacerkiem zaliczyłam drogę powrotną i postanowiłam, że w najbliższym czasie Warszawę będę zwiedzać podróżniczo. Nie podążając ślepo z punktu A do B a raczej idąc w kierunku interesujących mnie, może wystających zza dachów kamienic, miejsc. Zwiedzać tak, jak bym była na wakacjach, w całkowicie nowym dla mnie miejscu, bez pośpiechu, bez udawania, że nie jestem turystom. Nawet, jeśli ten Przystanek Warszawa potrwa kilka tygodni a nie kilka dni. Miałam czas i tak właśnie postanowiłam spędzić weekend. Na wakacjach. Wakacjach, które kolejne będą może dopiero zimą. A że był prawdziwy upał to i leżąc na brzegu basenu czułam się bardziej jak w Egipcie czy Tunezji niż w centrum polskiego miasta.

IMG_1454

Prawie. Zamiast szumu wentylatorów zdecydowanie wolałabym szum morza lub palm. Plusem był natomiast brak bardzo przeze mnie znielubionych wycieczkowiczów autokarowiczów, których tak wiele w hotelach „All Inclusive” za granicą. Nie było wrzeszczących dzieciaków, pijanych gości korzystających z darmowego alkoholu w plastikowych kubeczkach. Tylko woda, słońce, a dla chętnych restauracyjny taras 10 metrów dalej. Fajnie było tak leżeć i co chwila chłodzić w basenie. Niestety, przyszedł czas na wyjazd. Szczęśliwie późniejszy niż zakładany, bo w niedziele można tak sobie leżeć do godziny 17.00. Szkoda tylko, że umówiłam się na odebranie kluczy do mieszkania już na 15.00. Straciłam dwie godziny plażowania, zwłaszcza, że miasto zgotowało niemal 40-stopniowe powitanie. Niecodzienny weekend w bardzo codziennym mieście odrobinę naładował mi akumulatory, które trochę się rozładowują na podróżniczym głodzie. I nie popsuł tego nawet popsuty czajnik i niechcące współpracować z telewizją Playstation.

Podróżując backpackersko, w zamian za elastyczność i niską cenę, nie szkoda takich warunków. Ale backpacker też człowiek i luksus czasami lubi. Minusem było tylko to, że… przy basenie w taką pogodę było zdecydowanie bardziej wakacyjnie.

Podróżując backpackersko, w zamian za elastyczność i niską cenę, nie szkoda takich warunków. Ale backpacker też człowiek i luksus czasami lubi. Minusem było tylko to, że… przy basenie w taką pogodę było zdecydowanie bardziej wakacyjnie.

Był basen, był ogród, byli uśmiechnięci ludzie. Na kolejne dni i tygodnie zaplanowałam sobie zwiedzanie Kopernika, oglądnięcie fontanny multimedialnej – czynnej niestety tylko wieczorami w piątki i soboty, a także szwendanie się bez celu miejskimi ulicami. To ostatnie zaimplementowałam już w praktyce. Tak jak i wieczorne podziwianie Pałacu Kultury, zwłaszcza, gdy o pełnych godzinach mieni się barwami tęczy. A o moim warszawskim szwendaniu i byciu „turystą” we własnym kraju poczytacie już wkrótce, pomiędzy tekstami o Gruzji, winie i cudownej naturze tego pięknego kraju.

 

Znalazłeś w tym artykule przydatne informację? A może czegoś Ci w nim zabrakło? Zostaw komentarz, Twoja opinia pomoże mi lepiej dostosować i rozwijać artykuły zawarte na blogu.

Chcesz na bieżąco wiedzieć co się ciekawego dzieje? Dołącz do fanów bloga na facebook’u

Reklamy

One response to “Przystanek Warszawa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s