Gdy przekraczasz granicę…

Podróżowanie nie jest proste. Przekraczamy granice i w momencie w którym to zrobimy wkraczamy w całkowicie nowy świat.

Granica tajsko-laotańska

Granica tajsko-laotańska

Mogłabym napisać to własnymi słowami, ale czytając ostatnio książkę „Autostopem przez galaktykę” (Hitchhiker’s Handbook to the Galaxy, Douglas Adams) znalazłam zdanie, które doskonale oddaje to, co chcę powiedzieć: „Przekraczanie granic to znacznie więcej niż geo-polityczne przeszkody na Twojej drodze; granice to punkty przejścia po którym zostawiasz wszystko to co oswoiłeś w kraju, który opuszczasz i kiedy już przekroczysz tą magiczną barierę, wkraczasz w całkowicie nowy świat, w którym wszystkiego musisz uczyć się od nowa. Język, do którego się przyzwyczaiłeś jest w nowym miejscu niezrozumiały; pieniądze w Twoim portfelu nie mają już żadnej wartości a zasady, których się nauczyłeś i lokalna wiedza, którą przyswoiłeś są zupełnie bez znaczenia na tej nowej ziemi.”

Znasz powiedzenie „Będąc w Rzymie zachowuj się jak Rzymianin”? Podróżowanie to najlepsza szkoła życia. Powinniśmy pamiętać o tym, żeby nie starać się przewidzieć zachowań drugiej osoby na bazie naszej własnej kultury i założeń. To, co jest normalne dla nas, może być wręcz obraźliwe dla kogoś innego. Możemy sobie nawet nie zdawać z tego sprawy. Jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie z cyfrą 4? A z cyfrą 13? Z czym przede wszystkim kojarzy Ci się kolor czarny? A jak reagujesz, gdy ktoś spóźni się 5 minut na spotkanie?

U nas taki strój byłby jednoznacznie skojarzony. W Mirissa na Sri Lance chłopcy ubierają się w ten sposób, żeby świętować lokalny festiwal; Przed wyjazdem warto poznać lokalne zwyczaje, żeby lepiej przygotować się na to, co nas czeka na miejscu. W Gruzji przemarsz owiec drogą to okazja na rozmowę między pasterzami i kierowcami, a nie powód do stresu i niecierpliwości

U nas taki strój byłby jednoznacznie skojarzony. W Mirissa na Sri Lance chłopcy ubierają się w ten sposób, żeby świętować lokalny festiwal; Przed wyjazdem warto poznać lokalne zwyczaje, żeby lepiej przygotować się na to, co nas czeka na miejscu. W Gruzji przemarsz owiec drogą to okazja na rozmowę między pasterzami i kierowcami, a nie powód do stresu i niecierpliwości

O teorii różnic kulturowych sporo zostało już napisane. Jednak teorię, nawet tą „wykutą na blachę” nie zawsze łatwo jest przełożyć na praktykę. Dlatego dla ułatwienia, i zainteresowania tematem, postanowiłam podać kilka przykładów i porównań. Żeby było ciekawie, ale też różnorodnie, do porównania wybrałam Polskę, Chiny, Japonię i Stany Zjednoczone. Ze względu na swoją miłość do Tajlandii i jej przypadnie tutaj się zaprezentować. Tak więc zaczynajmy.

Podróżujemy z różnych powodów. Czasem jest to podróż biznesowa. Wyobraź sobie, że masz swoją firmę i chciałbyś sprzedać swój produkt czy usługę firmie. W Polsce przydatne są znajomości, ale dobra oferta przesłana odpowiedniej osobie również może wystarczyć. Do klienta w USA możemy e-mailem czy listownie przesłać ofertę, odezwać się po kilkunastu dniach i jeśli będzie zainteresowany – umówić spotkanie. A w Japonii? W Japonii, żeby w ogóle zacząć rozmowę o biznesie, trzeba najpierw zdobyć zaufanie, stać się przyjacielem. Nie wystarczy wysoka jakość i korzystna cena. W nawiązaniu kontaktów pomagają specjalne organizacje, banki i ambasady. To do nich przesyłamy ofertę, one natomiast przedstawiają nas interesującej japońskiej firmie. Często, zanim przejdzie się do rozmówi biznesowych, trzeba spędzić tygodnie na wspólnych spotkaniach, kolacjach i wycieczkach, nie wspominając słowem o interesach. Tak jest nie tylko w Japonii. Zbudowane zaufanie może pomóc nam (nie tylko biznesowo) w wielu krajach Azji. Jeśli męczy nas czekanie na załatwienie jakiegoś papierka czy też jeśli potrzebujemy pomocy mogą pomóc nam nie złość i groźby (co praktykowane jest czasem w Polsce) ale uśmiech i ludzie, których znamy. To dobre relacje sprawiają, że jutro nie jest jakimś niejasnym punktem w nieokreślonej przyszłości a konkretnym dniem w kalendarzu – ponieważ przyjaciół się nie zawodzi. Przyjaciele i rodzina dla wielu kultur są najważniejsi. Gdy potrzebuje nas ktoś bliski można rzucić nawet najważniejsze spotkanie w pracy i jechać na drugi koniec kraju, żeby pomóc. Nawet w korporacjach zdarza się czasem wiadomość zwrotna, że danej osoby w najbliższym (nieokreślonym) czasie nie będzie, ponieważ uczestniczy w ślubie w drugiej części kraju. Ale rodzina jest też na miejscu. W Indiach wiele firm w pierwszym dniu pracy oprowadza rodzinę i bliskich pracownika po biurze, aby mogli przekonać się, że ich najbliższy trafił w dobre miejsce. Jesteś w stanie wyobrazić sobie taką wycieczkę u nas?

Wspomniałam też o złości i uśmiechu. Spotkałeś się kiedyś z pojęciem utraty twarzy? W wielu azjatyckich krajach, na przykład w Tajlandii, zachowanie twarzy to jeden z ważniejszych elementów interakcji międzyludzkich. Twarz można stracić na przykład pokazując złość czy smutek. To jeden z powodów dlaczego Tajlandia nazywana jest Krainą Uśmiechu. Jak to działa? Miałam w Tajlandii wypadek. Razem z koleżanką rozbiłyśmy skuter kilka metrów od wypożyczalni. Trochę już z przyzwyczajenia a trochę chyba też z szoku wybuchłyśmy śmiechem. I tak uśmiechałyśmy się dosyć długo negocjując odszkodowanie dla właściciela. Doskonale wiedziałyśmy, że nie powinnyśmy ani pokazać złości (bo właściciel próbował wyciągnąć zbyt dużo za nieliczne szkody) ani też próbować udowodnić mu, że oszukuje. Szło całkiem dobrze. Do momentu, w którym dosłownie na ułamek sekundy, niecałej jedno słowo, moja europejska natura wzięła nade mną górę a ja pokazałam wkurzenie. W Europie możliwe, że nikt by nawet nie zwrócił na to uwagi. Dla nas w tym ułamku sekundy skończyła się rozmowa. Właściciel przestał być miły ( w końcu i tak stracił już przez nas twarz – a można ją stracić nie tylko pokazując złość, ale będąc też jej obiektem) a my nie wynegocjowałyśmy już nawet bahta.

Przejdźmy do cyferek i kolorów, nad tym ostatecznie łatwiej jest zapanować. W hotelach, w Europie czy w USA, nie ma czasem trzynastego piętra czy też pokoju. Unika się też pokoi 113, 213 itd. W Chinach pechowa jest czwórka. Boleśnie przekonali się o tym jakiś czas temu producenci samochodów, którzy modele z cyferką 4 próbowali wypuścić na tamtejszy rynek. Źle kojarzy się również kolor biały, który dla wielu Azjatów jest kolorem żałoby. A jak my byśmy odebrali osobę która na pogrzeb kogoś dla nas bliskiego przyszłaby ubrana na biało?

Różnice można by wymieniać bez końca. Nie wszystkie są równie ważne. Jednak wybierając się do innego kraju, niekoniecznie nawet odległego, warto przyjrzeć się im bliżej i starać się dostosować. Chociażby po to, żeby nie obrazić kogoś nieświadomie skierowaniem w jego stronę podeszwy stopy czy pogłaskaniem dziecka po głowie.

Jeśli ten temat Was zainteresował i chcielibyście poznać choć trochę „teorii” polecam dwie świetne książki: “Kultury i Organizacje” (G. i G.J. Hofstede) oraz „ Różnice kulturowe a zachowania w biznesie” (R. Gesteland). A jeśli chcielibyście poczytać o jakimś konkretnym kraju – piszcie, chętnie Wam o nim opowiem.

Artykuł ukazał się w Monoloco.

 

Znalazłeś w tym artykule przydatne informację? A może czegoś Ci w nim zabrakło? Zostaw komentarz, Twoja opinia pomoże mi lepiej dostosować i rozwijać artykuły zawarte na blogu.

Chcesz na bieżąco wiedzieć co się ciekawego dzieje? Dołącz do fanów bloga na facebook’u

Advertisements

2 responses to “Gdy przekraczasz granicę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s