Faza Ekstaza

Chandra. Coraz częściej powtarzający się kiepski humor. I chwilowa poprawa, nie trwająca dłużej niż kilka – zazwyczaj bardzo zajętych – godzin. Ktoś mógłby zdiagnozować depresję, może jesienne przesilenie. Ja jednak znam te objawy. Głód. Podróżniczy. Odzywa się nieproszony, w najmniej spodziewanej chwili. Czasem już krótko po zażyciu, czasem daje chwilę spokoju. Ratunek jest jeden. Odwyk nie wchodzi w grę, trzeba się poddać.
Zaczyna się nerwowe przeglądanie. Stron internetowych, forów, fan pejdży. Aż w końcu jest. Tani bilet. Nie tak ważne gdzie, byle było ciekawie. Chwila wahania. C o z urlopem? Co z projektem? A kasy starczy? Kurcze, może to jednak za wcześnie? Przecież byłam pół roku temu na urlopie. Kartkowanie kalendarza. Ile dni urlopu jeszcze zostało? A na ile to starczy? A termin tańszych lotów pasuje? Sms. Szef nie odpisuje. Ryzykować czy czekać? Poczekam. Bilet drożeje. Jeszcze chwilę. Jest, mogę kupować. Chwila nerwów. Czy uda się znaleźć ten najtańszy bilet? A jeśli nie to ile chce za niego zapłacić? Jeszcze tylko kilka cyferek spisanych z plastiku i jest. Świstek papieru. Od dzisiaj świat przybiera wyrazistszych barw.

IMG_8844

Kartkowanie przewodników, czytanie blogów, podpytywanie znajomych. Kto był? Co widział? Gdzie i jak jechać? Długa lista rzeczy do zobaczenia. Na miejscu i tak się skróci. Ale te kilka tygodni, miesięcy, mija jakby w różowych okularach. Później znowu wrócę i znowu będę się wiercić. Nałóg nie da o sobie zapomnieć. A im częściej się zażywa tym mocniej daje o sobie znać. Ale ten nałóg mnie wzbogaca, uczy, dojrzewa. Daje radość i sprawia, że chce się żyć.
Tak więc jadę. Do Bangkoku, wytęsknionego, o którym tyle razy przez ostatnie dwa lata marzyłam. Później Kambodża. Ta, dla której czasu ostatnio nie starczyło. I Laos, który poświęciłam dla tygodnia na północy. A później ukochana Tajlandia, Sunday Market w Chiang Mai, shake’i owocowe, pyszne banany i mleko z kokosa. I Bangkok. Z ulicznym masażem, głośny Khao San i atmosferą, która – choć przeżywana tylko chwilę – trwa we mnie nadal.

IMG_8007

 

Znalazłeś w tym artykule przydatne informację? A może czegoś Ci w nim zabrakło? Zostaw komentarz, Twoja opinia pomoże mi lepiej dostosować i rozwijać artykuły zawarte na blogu.

Chcesz na bieżąco wiedzieć co się ciekawego dzieje? Dołącz do fanów bloga na facebook’u

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s