Himalayan blunder, czyli jak się oswoić z Indiami

Jadąc za granicę sprawdzamy prognozy pogody, ścieżki, którymi chcemy podążać, pakujemy odpowiednie rzeczy i dzięki temu czujemy się przygotowani do wyprawy. Czasem to wystarczy i dopóki nie przytrafi nam się jakaś wyjątkowa sytuacja nasz instynkt będzie podpowiadał nam poprawnie. Są jednak kraje, w których trzeba odrzucić wszystko to, co wiemy, co myślimy, zapomnieć o jakichkolwiek stereotypach i dopiero wtedy będziemy gotowi na przeżycia, jakie kraj jest nam w stanie zaoferować. Takie są Indie. Kraj i ludzie, których albo się kocha, albo nienawidzi.

6f9c3adb-78e4-4059-9f4d-e382069c244d

Nie trzeba jechać do Indii, żeby poznać Hindusów. Są obecni coraz częściej nawet w życiu tych, których najdalszą podróżą jest ta z domu do pracy. Czasem jest łatwiej, czasem trudniej. Jednak ze względu na specyfikę tego kraju, w którym każdy region jest inny, nawet to, co teraz przeczytacie warto przemyśleć, a następnie wyrzucić do koszta. I dopiero wtedy będziecie gotowi na indyjską przygodę.

Słowa Indiry Gandhi oddają to, co każdy z nas powinien o Indiach wiedzieć. Wszystko inne jest tylko tymczasową wiedzą, która może, ale nie musi sprawdzić się w rzeczywistości, którą napotkacie. „Indie są ogromne, nawet bardzo ogromne, ale wcale nie łatwe do zrozumienia. Bezmiar i złożoność mogą być zrozumiane wyłącznie przy pomocy miłosierdzia, pewnej dozy humoru, a przede wszystkim ogromnej cierpliwości. Jeśli chciałbyś wiedzieć coś o Indiach, musisz wyczyścić swój umysł ze wszystkich wcześniejszych wyobrażeń. Nie próbuj porównywać. Indie są inne i, nawet jeśli wydaje się to nieznośne, chciałyby takie pozostać. To jest sekret Indii, akceptacja życia w jego pełni – dobra i zła.”

Jednak, całkowicie zgadzając się ze słowami Indiry Gandhi, nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała znaleźć przynajmniej kilku ciekawostek i pokazać czego możemy się spodziewać po tej kulturze.

Kilka lat temu pracowałam w firmie, w której jeden z większych oddziałów znajdywał się w Indiach. Co jakiś czas pojawiały się w firmowych nowinkach donosy o tym, że biuro przestało pracować ze względu na ataki małp, czy też problemy z prądem. Żartowaliśmy sobie z innego podejścia, tego, że wszelkie problemy trzeba było przekazywać przez ich przełożonych, bo inaczej mogłoby to być odebrane negatywnie. Jednak to nie tylko my mieliśmy niewłaściwe wyobrażenia o sobie i inne oczekiwania. Pewnego dnia przyjechała na kontrakt do Polski menadżerka z Indii. W Indiach osoby pochodzącego z klasy średniej, do której można już zaliczyć osoby na takich stanowiskach, mają w domu służbę. Jednym z wyzwań po przyjeździe do Polski był jej brak. W mieszkaniu służbowym sprzątaczka przychodziła tylko (!) raz w tygodniu (co było problemem). Skalę nieprzystawania do naszych realiów pokazał dość śmieszny incydent z firmowym czajnikiem elektrycznym, w którym pewnego dnia gotowało się (i skutecznie kipiało) mleko do przygotowania herbaty.

Indie kojarzą się wielu osobom, słusznie zresztą, z wszechobecnym brudem, śmieciami, biedą. Jarosław Kret w swojej książce „Moje Indie” pisze natomiast przewrotnie, że to my kojarzymy się hindusom z brakiem czystości – nie kąpiemy się kilka razy dziennie, używamy lewej ręki do jedzenia. O lewej ręce za chwilę. Co do czystości – uważają tak niestety nie tylko oni. Goszczony przez mnie jakiś czas temu Portugalczyk zwrócił uwagę na to, że Polacy – co jest szczególnie widoczne w komunikacji publicznej – mają ewidentny problem z używaniem dezodorantów, a w domyśle nie tylko tym. Też mi się czasem wydaje, że coś w tym jest…

Wracając do rąk. W kulturze zachodniej obie ręce traktowane są równo. Jedną posługiwać się nam jest łatwiej, drugą nie, ale nikt nie obrazi się za dotknięcie go lewą dłonią. W Indiach, zresztą nie tylko, lewa ręka służy do codziennej toalety. Jeść powinniśmy wyłącznie prawą ręką (jeśli jemy rękoma lub bierzemy jedzenie sztućcami ze wspólnego naczynia). Mimo, że jedzenie rękoma z własnego talerza jest jak najbardziej akceptowalne, wzięcie w ten sposób czegoś ze wspólnego naczynia może spowodować, że reszta przestanie jeść daną potrawę. Pomimo tego podziału potrawy można podawać lewą ręką. W dużych miastach, gdzie przebywa wielu obcokrajowców, wiele osób jest już nauczonych nie zwracać większej uwagi na to „brudne” zachowanie u przybyszów. Warto jednak szczególnie o tym pamiętać w rzadziej odwiedzanych miejscach. Łatwo się zresztą do tego przyzwyczaić. Do tego stopnia, że nawet po kilkumiesięcznej przerwie Emi, z którą podróżowałam po Sri Lance, używała przy jedzeniu wyłącznie prawej dłoni. Coś w tym jest, niejednokrotnie zostałyśmy przez to dostrzeżone przez lokalsów. Ciekawostką jest fakt, że w niektórych sytuacjach podziękowanie za posiłek jest uważane za obraźliwe, ponieważ dziękowanie może być postrzegane jako forma zapłaty.

Indyjskie społeczeństwo jest bardzo mocno zhierarchizowane, nie tylko poprzez system kastowy, ale również płeć, wiek czy zajmowane stanowisko. Koncepcja kast kojarzy się głównie z hinduizmem, jednak istota hierarchii, statusu i podziału społecznego występuje również wśród członków innych religii, w tym indyjskich chrześcijan. W tradycyjnej rodzinie hierarchia może być dość skomplikowanym, acz powszechnie akceptowanym, konceptem. Mężczyźni zajmują wyższą pozycję niż kobiety w przypadku, gdy ich wiek jest zbliżony, osoby starsze cieszą się większym poważaniem niż osoby młodsze. Na północy Indii synowa powinna okazywać szacunek córce domu. Nawet wśród rodzeństwa w wielu rodzinach występuje różnica statusu. Młodsze rodzeństwo zwraca się do starszych za pomocą pełnych szacunku tytułów „starszego brata, starszej siostry” podczas gdy młodsze rodzeństwo zazwyczaj nazywane jest po imieniu. Nadal popularne są też małżeństwa aranżowane. Oczywiście w metropoliach, w których od lat przebywa coraz więcej obcokrajowców, małżeństwo jest wyborem młodej pary, jednak w mniejszych miastach lub bardziej tradycyjnych rodzinach jest to nadal aktualna tradycja, a najważniejsze jest, aby status obu rodzin był podobny. Będąc na Sri Lance miałam okazję zobaczyć z bliska jak poszukiwanie przyszłej żony przez rodzinę mężczyzny wygląda i jest to temat rzeka, zdecydowanie na inny artykuł.

4781db7c-15de-42e3-b5b1-fc1415fca8ab

Kolejnym istotnym elementem kultury, o którym trzeba pamiętać, jest kolektywność i współzależność. Wiele czynności, które w zachodniej kulturze wydają się „jednoosobowe” w Indiach wykonywane są parami. Nie ze względu na brak efektywności, a właśnie aspekt kulturowy. Przykładem może być wyjście do urzędu czy na pocztę, które zazwyczaj odbywa się w towarzystwie, zwłaszcza w przypadku kobiet. Jedną z gorszych rzeczy, jaka może się przytrafić jednostce, jest pozostanie w samotności, bez wsparcia bliskich i społeczeństwa. Relacje w Indiach są długotrwałe i pielęgnowane z najwyższym priorytetem. W budowaniu relacji pomóc nam może pozytywne wyrażanie się o własnych przyjaciołach i rodzinie, warto też zabrać ze sobą zdjęcia, które chętnie oglądane są w wielu krajach na świecie.

Nie wszystko jednak jest kolorowe. Nie tylko w Indiach, ale też w wielu innych krajach Azji, kobiety są bardziej zależne od mężczyzn niż w Europie czy USA. W krajach azjatyckich samotna kobieta niejednokrotnie musi tłumaczyć się ze swojego statusu „singla”, a podróżowanie w pojedynkę dla wielu osób jest nie do pomyślenia. Wiąże się z tym niestety jeszcze mniej przyjemna sprawa. Przez wielu samotna kobieta (zwłaszcza obcokrajowiec) to kobieta lekkich obyczajów, a wszelkie przejawy protestów mogą być odebrane w nieprzyjemny sposób. Skala problemu jest znaczna, nie tylko w podróży. W ostatnich miesiącach media zalały informacje o kolejnych gwałtach, które miały miejsce w Indiach. Niestety, w większości przypadków według oceny służb gwałty były winą „prowokacji” kobiet.

Dla Europejczyków krępujący może być w Indiach niemalże brak przestrzeni osobistej. Kilkukrotnie słyszałam opowieści o tym jak to ktoś zostawił w kolejce kilkanaście centymetrów przerwy za poprzednią osobą tylko po to, żeby szybko odkryć, iż owa przerwa ekspresowo wypełniała się kolejnymi osobami wchodzącymi do pomieszczenia.

Na koniec jeszcze kilka słów o komunikacji. Choć angielski jest językiem urzędowym (w Indiach konstytucja przewiduje aż 18 języków urzędowych; jest to jednak niewiele w porównaniu z około 1600 języków mniejszości i dialektów, które zostały tu spisane) to każdy, kto choć raz miał możliwość rozmowy z Indusem zrozumie, że to tak naprawdę hinglish. Przykłady? “Eve Teasing” to molestowanie kobiet, “Himalayan blunder” to bardzo poważna pomyłka, “hotel” to tak na prawdę bar, „tops” to kolczyki, „bearer” kelner, a „cent percent” to sto procent. Pułapek, nie tylko tych językowych, jest znacznie więcej, ale to właśnie dzięki nim nasze podróże i kontakty z ludźmi z całego świata są takie interesujące.

Artykuł ukazał się w Monoloco.

 

Znalazłeś w tym artykule przydatne informację? A może czegoś Ci w nim zabrakło? Zostaw komentarz, Twoja opinia pomoże mi lepiej dostosować i rozwijać artykuły zawarte na blogu.

Chcesz na bieżąco wiedzieć co się ciekawego dzieje? Dołącz do fanów bloga na facebook’u

Advertisements

2 responses to “Himalayan blunder, czyli jak się oswoić z Indiami

  1. Ewa, I had a little trouble with understanding the translation, but I was delighted with the article. I had no idea about the hands, for example. I enjoyed this very much! :-)

    • George, thanks for these words :)
      Writing bilingual would be perfect, but I don’t even have enough time to write in one language ;) I hope one day there will be translator good enough to translate such things properly :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s