Kocham latać

photo

Kocham latanie.
Uwielbiam patrzeć w niebo, obserwować samoloty przelatujące wysoko nad moją głową, zostawiające za sobą ślad, który zostane ze mną dłużej niż one same. Uwielbiam patrzeć w niebo i marzyć. Nieważny jest cel tych marzeń, liczy się droga. Gdy patrzę w niebo moim sercem targają emocje. Żadna inna forma podróży nie może się z tym równać. Choćbym miała dolecieć samolotem tam gdzie dojadę samochodem liczy się droga. Wzbijanie się w powietrze, podziwianie świata z lotu ptaka. Obserwowanie chmur od góry, ostrego słońca, wschodów i zachodów. Lecący wysoko nad głową samolot niesie dla mnie obietnicę. Zazdroszczę ludziom, którzy właśnie się w nim znajdują. Nawet, gdy to ja sama znajdę się tam już za kilkanaście godzin.

Latać kocham od dziecka.
Z pieluch wychodziłam długo przed tym jak latanie stało się powszechne, tańsze niż przebycie podobnej trasy samochodem. Nie mogę więc powiedzieć, że latałam już w brzuchu matki czy jako kilkunastomiesięczny brzdąc. Mogę jednak śmiało stwierdzić, że latanie mam w genach. Mój ojciec był pilotem wojskowym. Latał na odrzutowcach. Wtedy, z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, wydawało mi się to takie codzienne, zwykłe. Zazdrościłam dzieciakom, które mają rodziców lekarzy, nauczycieli, strażaków. Bo to takie fajne zawody. A pilot? To takie normalne.

Pierwszy wybór
Miałam kilka lat kiedy postanowiono przede mną pierwszy poważny wybór. Byłam w Warszawie. Mogłam pójść do wesołego miasteczka (wydaje mi się, że pierwszego w moim życiu) albo wrócić do domu… samolotem. W kontekście takiego wyboru wesołe miasteczko straciło jakiekolwiek znaczenie. Nie pamiętam wszystkiego. Był duży samolot transportowy, żołnierze, platforma, po której tyłem samolotu wchodziło się do środka. Były siedzenia postawione bokiem, wzdłuż kadłuba samolotu i po środku jakieś paczki. Siedziało się przypiętym więc i przez okienko, które było z tyłu, niewiele było widać. Za to w kabinie pilota… Sterowałam samolotem. Przez kilka minut mogłam usiąść za sterami i prowadzić samolot. To jest przeżycie dla dorosłego człowieka a co dopiero dla kilkuletniego dziecka. Teraz byłyby setki zdjęć, profil na facebook’u, może nawet fototapeta. Ja nie mam ani jednego zdjęcia z tego lotu. Ale mam wspomnienia. I choć następny raz w samolocie siedziałam wiele lat później to wiedziałam, że kocham latać. Nie bałam się, cieszyłam i z godnością przeżywałam chorobę lokomocyjną, która na szczęście zakończyła się wyłącznie podczas drugiego lotu.

Latanie to obietnica.
Kocham latać. Samolotami dużymi i małymi. Wojskowymi i cywilnymi. Kocham huk silnika, trzepot śmigieł. Frajdę sprawia mi odgłos latających nad moją głową F-16, odgłos samolotu przekraczającego granicę dźwięku. I choć dzieckiem już dawno nie jestem to będąc na pokazach lotniczych w Radomiu nadal cieszyłam się jak dziecko. Oglądając i słuchając samolotów, spotykając ludzi podobnych do mnie, robiąc sobie zdjęcie z tureckimi pilotami. Kocham latać. Latanie to obietnica.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s