Pomysł na Weekend: Wielka Pętla Wielkopolski

Szukasz pomysłu na aktywny weekend? Chciałbyś spróbować czegoś nowego? Znudziło się Tobie leżenie dwa dni plackiem albo zwiedzanie kolejnych betonowych miast? Koniecznie przyjedź do Wielkopolski. Wielka Pętla czeka.

IMG_7980

W połowie maja nie pragnęłam niczego bardziej niż wyspania się w ilości co najmniej 12h na dobę i dwóch dni we własnym mieszkaniu. Dziesiątki nadgodzin, kilka tygodni w ciągłej delegacji. A tu nadarzyła się niespodziewana okazja wzięcia udziału w wizycie studyjnej będącej częścią kampanii promocyjnej Wielkopolskiej Izby Turystycznej skupiającej się na turystyce wodnej jaką oferuje  Wielka Pętla Wielkopolski. I, choć się zgodziłam, dopóki nie dojechałam na miejsce, ciągle zastanawiałam się czy nie powinnam wybrać nudy w czterech ścianach.

Nie powinnam. Wstyd się przyznać, ale nie zdawałam sobie sprawy ile atrakcji czeka dosłownie 60 km od domu. I od momentu przekroczenia progu hotelu nie żałowałam ani sekundy. Odpoczęłam ja. Odpoczął przede wszystkim mój umysł. A duża ilość powietrza pomogła w powrocie do pracy.

Jezioro Lutomskie - długie, polodowcowe i idealne na spacery.

Jezioro Lutomskie – długie, polodowcowe i idealne na spacery.

Punktem wypadowym był Sieraków. Niewielkie miasteczko, położone na skraju Puszczy Noteckiej i cieszące się bliskością aż dwóch jezior. I choć jeziora i puszcza sugerują, że podczas pobytu możemy tam liczyć głównie na podziwianie natury, to miasto może zaoferować coś więcej. Wśród sierakowskich zabytków można wymienić Zespół Klasztorny Bernardynów, Synagogę, Kościół Ewangelicki, pozostałości Zamku Opalińskich i Stado Ogierów, o którym więcej przeczytacie już za chwilę.

Woda, woda, las
Wielka Pętla Wielkopolski to szlak wodny liczący niemal 690 km i składający się między innymi z odcinków Warty, Noteci oraz fragmentu kanału Warta-Gopło. Tak długi szlak pozwala nie tylko na ciekawe spływy kajakowe, ale też popłynięcie żaglówką, łodzią motorową czy, coraz bardziej popularną, barką turystyczną.

Nie trzeba jednak pokonywać całej pętli, która zahacza również o województwa Lubuskie i Kujawsko-Pomorskie. Okolice Sierakowa, do którego właśnie zapraszam, są znane jako Kraina Stu Jezior. Razem z rozciągającą się po horyzont puszczą to miejsce wydaje się idealne, aby odpocząć.

Tym razem jednak nie udało mi się zaznać zbyt wielu atrakcji wodnych. Spływ kajakowy zaplanowany był na niedzielne popołudnie, a ja przez kolejny wyjazd, musiałam skrócić swój pobyt. Jednak nawet i bez wody przez cały weekend nie zabrakło atrakcji.

_DSC0514

Wiśta wio, wierzchem i bryczką
Stadnina Ogierów w Sierakowie to ważny punkt w świecie miłośników koni. Stajnia pełni też rolę państwowej stadniny koni i jest jednym z miejsc, w którym można nauczyć się jeździć konno lub wypożyczyć tego czworonoga na samodzielną wycieczkę. Ciekawą propozycją – dla osób, które pewnie czują się w siodle – może być najdłuższa w Europie konna turystyczna trasa transregionalna, tzw. „Wilczy szlak”.

IMG_7939s

Nasza grupa miała możliwość zwiedzenia Stada, poznania różnic pomiędzy końmi różnych ras (tak, od tamtego weekendu wiem dlaczego Araby są tak cenione ;) ) i obejrzenia młodziutkich koników polskich. Niesamowite było dla mnie to jak opiekuńcze w stosunku do swoich młodych są ich matki. Młode nie oddalały się od nich na więcej niż kilkadziesiąt centymentrów i to one musiały najpierw sprawdzić czy grupa, która pojawiła się przy płocie jest bezpieczna dla ich dzieci. Gdy okazało się, że jesteśmy tylko niegroźnymi gapiami młode doskonale się z naszą pomocą bawiły. Podgryzając kurtkę, ciągnąć za nogawki i próbując zjeść nasze buty. Przecież wszystko nadaje się do spróbowania.

IMG_7983s

_DSC0556

Licencja na powożenie
Choć powożenie bryczki na pierwszy rzut oka jest proste i nawet bez dłuższego tłumaczenia udało się nam wszystkim złapać podstawy to okazuje się, że może być ono również sporym wyzwaniem. Czasem wystarczy kamień, większa dziura czy nieoczekiwany odgłos i prowadzący muszą wykazać się nie lada umiejętnościami, aby nie spowodować wywrotki. Na szczęście, dla celów turystycznych, zarówno jazda jak i powożenie to czysta przyjemność. Świeże powietrze, zieleń i doskonale wytrenowane konie, które reagują nawet na drobne wskazówki. Warto jednak pamiętać, aby dać im czasem odsapnąć i nie przyśpieszać zbyt często. Na pewno się za to odwdzięczą.

IMG_4444s

IMG_4442s

A kłusem też można?
Kolejną czekającą na nas atrakcją była nauka jazdy konno. Ostatni raz w siodle siedziałam co najmniej 10 lat temu, a ilość godzin składających się na mój całkowity staż życiowy można policzyć na palcach jednej dłoni. Mimo to na koniu czułam się świetnie i skrzętnie wykorzystałam fakt, że Maciej długo nie chciał się zdecydować na jazdę, co dało mi dodatkowe kilkanaście minut. I choć zakwasów po jeździe nie miałam, to jednak tym razem kłus wydał mi się znacznie bardziej wymagający niż to pamiętam z czasów liceum.

_DSC0741

Ekstremalnie, czyli skacząc, stojąc i biegając
Na sam koniec naszej wizyty mieliśmy okazję podziwiać umiejętności jeździeckie dzieci i młodzieży uczących się w sierakowskiej stadninie. Najmłodszy szkrab miał niecałe trzy lata i sprawiał wrażenie, że na koniu czuje się pewniej niż na własnych nogach. Dziewczynki wyczyniały istne cuda na koniach i pod nimi, a my – po naszych bardzo krótkich doświadczeniach – staliśmy coraz bardziej oniemiali.

IMG_8032s

IMG_8016s

IMG_7997s

Zobaczyliśmy też jak wyglądała kiedyś ocena koni i jak powinno się ogiera odpowiednio zaprezentować.

IMG_8108s

Zawody ginące

Jeszcze tego samego dnia udaliśmy się do Centrum Edukacji Regionalnej i Przyrodniczej w Mniszkach. Centrum to miejsce, w którym nudzić się nie będą ani dorośli ani dzieci.

Za każdym razem, gdy obserwowałam garncarza lepiącego garnki, myślałam sobie, że też bym chciała spróbować. Nic więc dziwnego, że nie mogłam się doczekać, gdy okazało się, że to będzie dopiero nasza ostatnia aktywność. Kręcące się koło, glina, która układa się w doskonałe kształty dzięki wprawnym rękom fachowca, nie jest już taka łatwa w obsłudze, gdy koła dosiada laik. Już samo skoordynowanie poruszania koła nogą i wprawnie rzeźbiących w glinie rąk jest wyzwaniem. Gdy w grę wchodzi pilnowanie, aby glina zawsze znajdywała się idealnie na środku tarczy, nabierała odpowiedniego kształtu i wysokości… cóż, to jest proste tylko na obrazkach. I właśnie dlatego, choć moja wewnętrzna zosia samosia dzielnie walczyła, pozwoliłam sobie pomóc. I gdzieś w Poznaniu czeka na mnie mój piękny (przynajmniej tak go pamiętam ;) ) gliniany dzbanuszek. Może stworzony z małą pomocą, ale własnoręczny.

IMG_8188s

IMG_8185

Bardzo podobało mi się to, że w Centrum pracują pasjonaci. Począwszy od osób prezentujących kucie żelaza, przewodnika po ekspozycjach, pań pomagających w wyplataniu z wikliny, aż po założyciela tego miejsca, pana Jacka Kaczmarka.

Jako osobie bardzo praktycznej bardzo ucieszyła mnie możliwość spróbowania wykucia w żelazie szpilki do koszuli z zużytego gwoździa, a następnie wyplecenie własnego snopko wózka, który idealnie nadaje się na ozdobę balkonową.

IMG_8129s

Ciekawe były również wystawy. Pan Jacek opowiadał jak wyglądała praca szewca, jak wyglądały pierwsze magle, dłuta i wiertarki. Zrekonstruowany został również oryginalny Skład Kolonialny, który szczerze mnie zachwycił niesamowitymi artykułami, które można było w nim znaleźć. Mistrzem imprezy został jednak pan Witek, który oprowadzając nas po wystawie leśnych zwierząt wcielał się w co niektóre gatunki, naśladując je nie tylko głosem, ale również zachowaniem. Kto nie wierzy, że można ciekawie opowiedzieć o różnicy między porożem i rogami koniecznie powinien udać się do Mniszek!

IMG_8131s

IMG_8183

IMG_8167

Puszcza Notecka bryczką i z lotu ptaka
W niedzielę, zanim jeszcze musiałam uciekać, udało się zobaczyć Puszczę Notecką z innej nieco perspektywy. Busikiem podjechaliśmy do Chaty Zbójców, aby stamtąd bryczką udać się na wieżę obserwacyjną. Z wieży, gdy istnieje zagrożenie pożarowe, puszcza jest monitorowana w celu wczesnego ostrzegania przed niebezpieczeństwem. Dostrzegalnia ma 32 m, jeszcze więcej ażurowych schodów i równie ażurową platformę. Jednak widok i rozpościerająca się po horyzont puszcza sprawiła, że nawet lęk wysokości niektórym przestał być straszny. A było na co patrzeć. Bez względu na kierunek, w którym się spojrzało, jedynym widokiem były drzewa. Niesamowite doświadczenia, gdy na co dzień takie miejsca zwiedza się z perspektywy samochodu lub ewentualnie własnych nóg.

IMG_8213

IMG_8212

Na koniec trochę… Olandii
Choć Olandia była ostatnim punktem programu, na który już nie dotarłam, to tak się złożyło, że spędziłam tam dwa poprzednie dni. Olandia to odrestaurowana osada założona na prawach olenderskich. Największą atrakcją tego miejsca, poza ciekawym mini parkiem miniatur i oryginalną zabudową, jest historyczny wiatrak typu „Holender”. Jedna z dwóch w Polsce budowli została rozebrana między XVI i XVIII wiekiem w Żuławach Wiślanych i przywędrowała aż do Wielkopolski. W Olandii wiatrak wygląda jak nowy i stanowi ciekawe uzupełnienie tego miejsca. Interesującymi opcjami są pieczenie chleba w wielkim piecu drzewnym oraz, choć rzadko wykorzystywany, piec wędzalniczy.

IMG_7906s

 

Informacje praktyczne

Co?
Wielka Pętla Wielkopolski: sporty i turystyka wodna
Sieraków: jeziora, puszcza, zabytki
Mniszki: Centrum Edukacji Regionalnej i Przyrodniczej
Olandia: zabytkowy wiatrak, pieczenie chleba, historia osady olenderskiej

Kiedy?
Ze względu na atrakcje wodne najlepiej wiosną, latem i jesienią.

Na ile?
Przy dobrej organizacji ze wszystkich opisanych atrakcji można skorzystać przez weekend. Ze względu na walory naturalne warto zostać dłużej i się zrelaksować.

Jak dojechać?
Samochodem, PKSem (najlepiej z Poznania, Pniew, Wronek; można dojechać też z Szamotuł, Międzyrzecza i Sulęcina), mikrobusem (z Międzychodu, Kwilcza, Pniew i Chrzypska Wielkiego).

W regionie można również wypożyczyć konie lub bryczkę i w ten sposób zwiedzać bliższą i dalszą okolice. Sprawdzonymi przez nas miejscami jest Stadnina w Sierakowie oraz Chata Zbójców.

Zakwaterowanie
Ośrodek Kama – poza świetną lokalizacją, kilka minut spacerem od jeziora, na obrzeżach lasu, zapewnia również pomocny i uśmiechnięty personel, komfortowe pokoje (część z tarasami) oraz doskonałe jedzenie. Hitem była szynka pieczona w chlebie, która – oceniając błogie westchnienia spożywających – wszystkim bardzo smakowała.
Stado Ogierów – bardzo ładne pokoje w przystępnej cenie. Minusem jest brak posiłków na miejscu (konieczny jest spacer do centrum miasteczka), plusem bliskość stadniny i rzeki.
Olandia – ciekawie urządzone pokoje w odrobinę wyższej cenie; dobre jedzenie, bliskość jeziora, plaży i lasu.

O Wielkiej Pętli Wielkopolski więcej informacji można znaleźć na www.wielka-petla.pl.

Znalazłeś w tym artykule przydatne informacje? A może czegoś Ci w nim zabrakło? Zostaw komentarz, Twoja opinia pomoże mi lepiej dostosować i rozwijać artykuły zawarte na blogu.

Chcesz na bieżąco wiedzieć co się ciekawego dzieje? Dołącz do fanów bloga na facebook’u

Reklamy

2 responses to “Pomysł na Weekend: Wielka Pętla Wielkopolski

  1. Pingback: Polska na weekend: zamień Mazury na Wielkopolskę, czyli weekend na wodzie | Not just the dreams·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s